„Maria Konopnicka- rozwydrzona bezbożnica”

1 marca 2015

konopnickaKiedy dowiedziałem się o zapowiadanej nowości książkowej na temat Marii Konopnickiej wiedziałem, że
muszę tę pozycję przeczytać. Nie jestem jakimś fanem twórczości „wieszczki narodowej”, choć jak większości znam jej twórczość, którą omawialiśmy w szkole – choćby „Naszą Szkapę”. Na pewno moje zainteresowanie autorką „Hymnu Grunwaldzkiego” szerzej znanego jako „Rota” wynika przede wszystkim, mniej z chęci poznania jej twórczości, co jej życia.Z książki „Maria Konopnicka – rozwydrzona bezbożnica” dowiedziałem się wielu ciekawych rzeczy o życiu poetki, które w dużym stopniu zawdzięczamy jej samej – poprzez listy, które wysyłała swojemu wujowi Ignacemu, czy też swojej rzec można, korespondencyjnej przyjaciółce Elizie Orzeszkowej. W zasadzie, to co wynika z listów, to nie jest cała prawda o Marii Konopnickiej, która namiętnie starała się zafałszować swoją przyszłą biografię. Jednym z elementów tego zafałszowania było choćby odmładzanie się przez autorkę „O krasnoludkach i sierotce Marysi”.  Cztery lata ,,w tę, czy we w tę” niby nie robi różnicy, ale czy w obliczu pomnikowej osobowości wypada tak kłamać? Na całe „szczęście” kłamstwo to wcieliła jeszcze przed zaszczytami. Odmłodzona Konopnicka, choć chciała uchodzić za troskliwą matkę i dobrą żonę, nie stroniła od uciech życiowych otaczając się młodszymi adoratorami, z którymi nie tylko flirtowała, ale i… Nie powiem – z książki Iwony Kienzler dowiedziałem się, że troszczyła się o dzieci oraz o męża, którego porzuciła na rzecz własnej kariery i pracy twórczej.  Troska ta nie była typowa dla „Matki Polki”, która rzuca swoją karierę aby pomagać dzieciom. Wręcz przeciwnie.  Konopnicka pomagała dzieciom poprzez rozsyłanie próśb po znajomych aby ci pomagali jej latoroślom  w zdobywaniu intratnych stanowisk. Pomagała też finansowo dzieciom oraz wiecznie zadłużonemu mężowi, który co jakiś czas eksmitowany był z dzierżaw. Chciała przez to uchodzić za „stroskaną mateczkę”, z honorem i poczuciem własnej wartości, dlatego też nie było mowy o przyjęciu pomocy od usamodzielnionych dzieci. Gdyby nie książki tego typu jak ta „Maria Konopnicka – rozwydrzona bezbożnica” można by patrzeć na autorów takich jak Konopnicka  przez pryzmat ich dostatniego, bezproblemowego życia, czy przez podróże i przyjmowane hołdy. Ale nie. Jak wielu autorów nie tylko swojej epoki borykała się z przyziemnymi problemami – sen z powiek ściągały jej dzieci, które nie stroniły od wywoływania skandali – choćby Helena, która marnie skończyła jako chora psychicznie, łącznie z wyparciem się przez własną matkę. Śmierć syna, choroby dzieci, choroba zięcia, ciągła nieudolność życiowa męża. Pisanie na zamówienie, dawanie korepetycji, naprawianie ubrań dla dzieci czy wreszcie cenzura jaka panowała podczas zaborów – takie problemy dotykały kobietę, która na stałe wpisała się w panteon literatury. Zapewne wielu, tak jak i ja, w książce szukać będzie ostatecznego wyjaśnienia relacji, jakie łączyły Marię Konopnicką z wieloletnią przyjaciółką Marią Dulębianką. Nie chodzi tu o czystą przyjaźń pomiędzy paniami, ale o homoseksualną przyjaźń pomiędzy pisarką a malarką. Niestety, nie znajdziemy w książce jednoznacznej odpowiedzi. Sprawa jest poszlakowa, bez twardych dowodów. Maria Konopnicka jak miała w zwyczaju odnośnie swojego wieku, nie zafałszowała swojej relacji z Dulębianką, to raczej jej córki, po śmierci matki robiły wszystko, aby zachować autorkę „Roty” jako postać kryształową, bez skazy i rysy. Od dzieciństwa do śmierci Marii Konopnickiej– w skrócie tak można powiedzieć o książce, którą przeczytałem jednym tchem (245 stron z przypisami). Książka napisana „przychylnym” językiem i stylem. Z kartki na kartkę czyta się ją z coraz większym zaciekawieniem. Książka może też skłaniać do refleksji, zwłaszcza młodych autorów, którym tak jak Marii Konopnickiej w kwestiach nie tylko życiowych, ale i literackich jest pod górkę, że ciężka praca i wiara w to co się robi doprowadzić może do…Polecam z czystym sercem, tę niedrogą jak na polskie realia książkę (29,90).