Cudze chwalicie – Sandomierza nie znacie!

1 września 2016

To nie jest miasto jak setki miast innych w Polsce, to miasto wyjątkowe, w którym czuć ducha wieków. To miasto, które nie jest obojętne wrażliwym ludziom. Wrażliwym na piękno architektury, na historię naszego kraju – bo Sandomierz, to właśnie miasto, które wpisuje się głęboko w historię Polski już od X wieku. Czasami jest tak, że ludzie odwiedzają Sandomierz, by sprawdzić czy rzeczywiście wygląda tak, jak przedstawione jest w serialu „Ojciec Mateusz” – okazuje się, że Sandomierz to więcej niż starówka, którą mknie na rowerze ksiądz. To coś więcej niż kawałek katedry umieszczony w kadrze.
Dobrze, że serial wzbudza ciekawość i przyciąga turystów, bo dzięki temu miasto więcej zyskuje niż traci.
Miasto tętni życiem (trochę szkoda, że tylko do 22). Nie można narzekać na brak miejsca w restauracjach, bo te powstają jak grzyby po deszczu. Spać również jest gdzie – bo i baza hotelowa się powiększyła. Więc bez obaw wyspani i najedzeni możemy ruszyć by poznać zabytki, miejsca w Sandomierzu.

Czytaj wiecej

Przy kaflowym piecu (opowiadanie)

25 listopada 2015

Minęła noc. Ciężka noc, bo na pryczy zrobionej z podłogi na klatce schodowej. Od razu po przebudzeniu mój wzrok wbił się w drzwi, które miałem nadzieję za chwilę się otworzą. Głodny i obolały myślałem tylko o jednym – by zjeść coś i wtulić się w ciepły kaflowy piec.
Nim doczekałem tej chwili spojrzałem przez okno. Świat był biały, bajecznie biały. W oddali widać było kulig. Oczami wyobraźni widziałem rozbawione dzieci. Uśmiechałem się, tak jakbym i ja brał udział w tej przeuroczej zabawie.
Otworzyły się drzwi. Nikt nie wyjrzał, więc nieśmiało wszedłem do korytarza. Zrobiłem to tak cicho jakbym się bał że zbudzę demony, które mnie wypędzą w ciemny świat. Szybko schowałem się za fotelem, przytuliłem się do letniego kaflowego pieca. Było mi dostatecznie ciepło i miło by zasnąć. Ten błogi stan nie trwał jednak długo. W mieszkaniu ktoś zaczął trzaskać drzwiami, jakby do domu wpadł przeciąg. Domyślałem się kto to krąży po mieszkaniu, ale bałem się wychylić by nie zostać zlokalizowany.

Czytaj wiecej

O Ela! Straciłaś przyjaciela

9 listopada 2015

Uśmiechnięta, silna, wrażliwa, czuła, otwarta. To tylko kilka cech mojej babci. Jest dla mnie wzorem, ale nie dlatego, że wszystko przychodziło Jej z łatwością, że miała życie usłane różami, była otoczona rodziną, życzliwymi ludźmi i tak sobie dożyła do dziewięćdziesiątki. Było zgoła inaczej. Dziadek bardzo szybko odszedł do wieczności, komuna, praca, później problemy z synem (ciężko nazywać kogoś takiego synem, ale wiem, że babcia wybaczyła, dlatego nie mam prawa pisać inaczej, nie napiszę więcej o ich relacjach przez szacunek dla babci). Później bardzo trudna decyzja o zamieszkaniu w Domu Pomocy Społecznej w Bydgoszczy. Było Jej z tym ciężko, widziałem Jej cierpienie, czułem wręcz to, co ona czuła. Rozmawialiśmy o trudnych sprawach – choć byłem dzieckiem traktowała mnie poważnie.

Czytaj wiecej