Półprawdy

1.Wszędzie jest miło – nawet za rogiem,
gdzie czarne twarze żebrały grosza,
i w tym przedwiośniu stajesz się bogiem,
w miejscu twej zguby świątynia urosła.

2.Smutne te drzewa, tuż przed swą śmiercią,
wypuszczą liście dla pojednania,
plany niecne – w głowach się nie mieszczą,
dla sławy, dla kasy, dla zamieszania.

Ref. Może się skończy czarny scenariusz,
po tamtym chłodzie – przyjdzie nam wiosna,
z nagiej półprawdy ściągnę kapelusz,
by piękna brzoza na prawdzie rosła.
Skończą się żale – w duszy podziały,
i choć o jedności nie będzie mowy,
dumny tak będzie ten Polak mały,
że kraj być może też kolorowy.

3.Gdzie kryjesz twarz – ty podły łobuzie,
dawno przegrałeś gdzieś swoje męstwo,
a mogłeś zostać – sprzątać podwórze
mogłeś mieć swój tron i swoje królestwo

4.Dziś gdzie nie spojrzysz – tam drżą ulice,
trudno te straty będzie załatać
wszędzie dookoła biedni pątnicy
do kraju – do matki – nie zechcą wracać.

Ref. Może się skończy czarny scenariusz,
po tamtym chłodzie – przyjdzie nam wiosna,
z nagiej półprawdy ściągnę kapelusz,
by piękna brzoza na prawdzie rosła.
Skończą się żale – w duszy podziały,
i choć o jedności nie będzie mowy,
dumny tak będzie ten Polak mały,
że kraj być może też kolorowy.

0
0
• • •