Farbowany Lis

Jakie to zwyczajne, by tak na wizji,
swoje CV pod publikę zmieniać,
mówić – to oni, tamtym przecież pizgli,
ja ich chroniłem przed wizją więzienia!

Nad moją głową świętości jest łuna,
na twarzy uśmiech niczym ten anielski,
odeszła w niepamięć zła komuna,
a ja demokracji jestem wierniejszy!

Taka tam zemsta o niczym nie świadczy,
do starych czasów mam sentyment,
Prezes o mym bohaterstwie zaświadczył,
za mną stoją mury mocne – partyjne!

Nikt nie zakazał mi przecież odnowy,
może nie znajdą się moje teczki,
komunistyczny medal brązowy,
w tej demokracji czuć mam się bezpieczny!

Skąd tyle złości, lud mnie sponiewiera,
dał mi wódz Jarek przecież drugą szansę,
z kanalii zrobić dzisiaj bohatera,
we krwi to mamy, naszej, słowiańskiej!

Gdyby się nagle zmieniły czasy,
i władzę przejmą dawni wrogowie,
to zgolę wąsa, nabiorę masy,
zmienię poglądy i się odnowię!

0
0
• • •