Moc truchleje

Bóg się rodzi. Moc truchleje,
stary Kaczor z nas się śmieje,
bo on z drobiu stał się lwicą,
rządzić sam chce nad prawicą.
Bóg się rodzi. Moc truchleje.

Panna Maria Dziecię rodzi,
Polski przez to nie pogodzi,
bo zwaśnione są dwie strony,
Polak znowu powalony.
Panna Maria Dziecię rodzi.

Choć w stajence ciemno, zimno,
tak być w kraju nie powinno,
Rząd chce tylko dziś mieć rację,
zabrać wolność, demokrację.
Choć w stajence ciemno, zimno.

Jezus wszystkim tym zmęczony,
Poseł z obrad wykluczony,
W noc tę padła nam komuna,
i z budżetem sprawa trudna.
Jezus wszystkim tym zmęczony.

Przy Dzieciątku są Królowie,
w Sejmie strajk mają Posłowie,
Kaczor rwie im telefony,
już Internet wyłączony,
Przy Dzieciątku są Królowie.

I w Betlejem to się zdarzy,
że nie wpuszczą dziennikarzy,
zarządzenie da Marszałek,
przy dyktacie trwa wytrwale.
I w Betlejem to się darzy.

Gdy zabłyśnie pierwsza gwiazda,
da orędzie znany mazgaj,
i na świętach on się skupi,
nie przemówią już biskupi.
Gdy zabłyśnie pierwsza gwiazda.

Jak opłatkiem chcą się dzielić?
Przyjście Pana życiem wielbić,
jak już rankiem, po Trzech Królach,
wisieć będzie czarna chmura,
i nie spełnią się życzenia,
Sejm się w burdel pozamienia,
tam gwałcona pewna laska,
patrząc na nią kaczor mlaska.
Jakie rządy – takie święta,
niech ulica zapamięta.
Bo wybierać trzeba chytrze.
Tak na trzeźwo, nie po litrze.

0
0
• • •