Pchle rządy

Chcecie bajki? Oto bajka
dziś się spełnia wizja Jarka!

Media padną – dobra zmiana,
kogoś wsadzą – pewnie z rana.
Wcisną kitu, bo rząd powie,
na co sądy i sędziowie?
Zlikwidują trybunały,
by miernoty straż obrały,
konstytucja do poprawki,
zlikwidują szkolne ławki,
język polski chcą kaleczyć,
nie ma komu już nas leczyć.

Wojsko całe stoi w strachu,
bo przyjechał król obciachu,
to Misiewicz – ten z apteki,
nasz minister, lecz bez teki,
jest pupilem króla z MON’u
nie tłumaczy się nikomu!

Rząd komunę chce odłowić,
pomóc może pan Piotrowicz,
Jaki – Zbyszek też się przyda
za sędzinę wyrok wyda,
prokurator! On ma rację
wyśle zbędnych w delegację!

I reforma za reformą,
prezes chętkę ma ogromną,
by widziała Polska cała,
krajem rządzi pchełka mała.

Prowokacje widzą w kodzie,
każdy lewak to jest złodziej,
łatkę geja ci przylepią,
z ONRem w mig prześwietlą,
dyby, stosy szykowane,
masz lewaku przerąbane!

Prawo piszą na kolanie,
i sprawdzają – co się stanie,
może w końcu im się uda
zagrać w Polsce – Robin Hooda!
Zabrać biednym – dać bogatym,
dobrze wyjdą przecież na tym!
Toruń czeka na przelewy,
A z Toruniem – Tadek biedny!

Na kobiety przyszła pora,
baba w ciąży – nie jest chora!
zamiast w marszach czarnych chodzić,
mają umrzeć, albo rodzić!

Na teatry przyszła pora,
ta kultura, to jest zmora,
bo ministra mamy szczura
wraca zatem tu CENZURA!
Księgi będą zakazane,
chyba, że przez rząd wybrane,
pewnie marna to pociecha,
będą tylko księgi Lecha!
Może głos da tam za światu,
pchle Jarkowi – swemu bratu!

Pchle rządy – są doskonałe,
zamiast w mleku, kraj jest w kale,
nie rozumiem suwerena,
rządy pchełek wciąż wybiera.

Dodano:04.11.2016

Pchła dyryguje w tym ukropie,
i wytrwale w grobach kopie,
i otwiera sarkofagi,
może szuka pchła tam magii?
Obiecała swemu bratu,
że odnajdzie ciut zamachu!
I nie ważne szlochy, skargi,
naród wziąć to ma na barki!

Prawa strona jest za życiem,
dają kasę na przepicie,
Polak spity – wszystko lubi,
choćby godność przy tym zgubił,
więc popiera nie dla żartów,
cztery „kafle” będą z gwałtów.

Sejm przychylny jest rodzinie,
papier wszystko przecież przyjmie,
sam się Polak ogołaca,
pustką świeci rządu kasa,
więc sprzedają od osoby,
papier w rolkach wartościowych.

Stare auta będą drogie,
w nowych jeżdżą już posłowie,
ty przypomnisz sobie bracie,
jazdę zimą w małym fiacie.
Za to doktór i urzędnik
będą furą piękną pędzić.
Znowu będzie podział większy,
kto ma kasę – ten jest lepszy.

Już zaciera prezes ręce,
ma już wszystko, a chce więcej,
i pomału krnąbrnych skończy
za pomocą piesków gończych!

Obiecanki to cacanki,
nie ma końca tej hulanki,
więc nie zwiększą mój gagatku,
kwoty wolnej od podatku,
i nie będziesz też na swoim,
choćbyś dwoił się i troił,
możesz sobie protestować,
aż do śmierci masz pracować,
a gdy przeżyć ci się uda,
(rząd przewidział takie cuda),
i naiwność twa przeklęta,
niska będzie twoja renta,
na nic z garbem już postura,
żadna twa emerytura.

4
1
• • •