Starszy pan

Starszy pan – w czarnym garniturze
Już nie płacze po kocurze,
Bo choć ważny to był członek,
Życie swoje ma skończone.

I nie przyszło mu też gładko,
Przestać płakać za swą matką,
Grób odwiedza sporadycznie
To bez aury politycznej.

Nie rozstaje się z krawatem,
Bo przez niego ma więź z bratem,
Grób odwiedza nieco częściej
Bo pod dachem ma on miejsce.

I nieznana jest przyczyna,
Czemu kurczy się rodzina,
By za bólem, rana, troska
Siwa głowa wszystko zniosła.

Słuchać musi śmiechy, kpiny
czemu nie ma on rodziny,
Że samotny, choć tłum ludzi
By się tylko nie mógł nudzić…

A on z Polską się zareczył
Więc jak kocha – to pomęczy
żeby Polak zapamiętał,
Pamięć brata – to rzecz święta.

3
0
• • •