Wdowa Narodowa

A gdyby tak jeszcze,
tak odrobinę?
Trochę powrzeszczeć,
i mieć głupią minę?
Może wyduszę,
choć parę złotych,
za męża duszę,
by żyć godnie potem?

Bo przecież wdzięczność,
lubi banknoty,
kobieta ma słabość,
i chce mieć klejnoty.
Futra z szynszyli,
dom z pięćset metrów,
nieważne z czyich
to będzie podszeptów.

Wstyd już zakryty,
płytą z marmuru,
gdy człowiek sprytny,
to mniej ma dziś trudów.
Dzieci mi rosną
z dziećmi potrzeby,
trudno przywyknąć
do polskiej biedy.

Mąż tam pod ziemią,
pewnie zmartwiony ,
wymódl dla dzieci,
należne miliony!

Skąd to zdziwienie,
pytam narodzie?
Za taką kasę,
lżej być w żałobie,
nie twoja brocha,
skąd ta mamona,
ja jestem WDOWA,
ta NARODOWA!

1
0
• • •