Nicea

Już swoje oddechy oddali, nicea
pozostawili swoje kroki,
spojrzeli raz jeszcze ,
przypadkowi bohaterowie
wojny.

Usłyszał o nich świat,
a szli zwyczajnie przez życie,
nie mieli szans by poprosić
samotną chwilę pożegnań.

Zostawili pierścionki, krawaty,
plany, marzenia i wiarę.
Usłyszeli ostatnie bicie serca.
Przegrali.

Winni może byli – centa w warzywniaku,
uśmiech na kładce przez rzekę.
A tu stali się jedną z rat – Bożego
Miłosierdzia.

Nam się pytają. Kto zawinił,
czyje wojny. Nasze straty.
Zbyt młodzi, za starzy. Zbyt zwykli,
zbyt bezcenni.

1
0
• • •