Sandomierzu. Dobranoc

W tym mieście nic nie jest pewne,
poza tym, że było,
jest i będzie.
Wzgórza usypane przez Boga,
wyściełane przez ambicje i czas.

Na straży brama – z coraz większym
wzięciem,
Ucho nadstawia ucha by podsłuchać
zachwyt.

Drugi policzek nastawia Zamek,
gdzie toczą się boje,
nie warte złamanego grosza.
Błędni rycerze to nie to samo…

Na witrażach śmieją się święci,
jak gołębica pokoju,
niepokój wprowadza,
z wyraźnym przebiciem
doczesnych interesów.

Tęsknić za tobą warto,
ocierać łzy, gdy czas cię zmienia.
Lecz umrzeć za ciebie . To zbyt wiele.
Sandomierzu. Dobranoc.

2
0
• • •