Życie i Śmierć

Dzień w którym cmentarze
Tętnią życiem
Groby zamieniają się w stoliki
Kawiarniane
Toczą się rozmowy o tych
I tamtych
Dym świec unosi się znad grobów
Jak dym z niezgaszonego peta

Stragany uginają się od tandety
Zmarłym potrzebnej na gwałt?
Ksiądz w budce z taniej blachy
Zbiera pieniądze by utrzymać
Półsieroty – własnego DNA

Rzeki ludzkich dusz przemierzają
Aleje
Noc przegrywa w bitwie ze zniczami
Tylko pozytywki brakuje
Z hitem żałobnym

Ktoś zadał sobie trud
Wszędzie manifest bezrozumu
10 kwietnia to zamach
Lecz prawda nie wskrzesi umarłych

Apokalipsa tylko czeka
By zabrać głupotę z tej ziemi
Śmierci już żal jest pogrzebanych
Patrzących na chocholi taniec
Żywych…

2
0
• • •