Rozmowa z Adamem Kwiatkiem

Adam Kwiatek - Poeta

Ur. się w Zakopanem 5.08.1948r. Ojciec był nauczycielem zawodu, mama gospodyni domowa, nie pracująca. Moje rodzeństwo, to brat i dwie siostry, wszyscy starsi ode mnie. Ja jestem najmłodszy. Po Szkole Podstawowej, uczęszczałem do Liceum Pedagogicznego w Zakopanem, którego z przyczyn osobistych nie ukończyłem, a maturę uzyskałem w Liceum Ogólnokształcącym. Powołany do służby wojskowej w latach 1969 – 1971 – gdzie ukończyłem Szkołę Podoficerską. Po odsłużonym wojsku podjąłem pracę w Administracji Celnej, gdzie przepracowałem 21 lat przechodząc stanowiska od stażysty – do Z-cy Dyrektora Urzędu. W czasie zatrudnienia w Adm. Celnej ukończyłem 2 Letnie Studium Policealne Adm. Celnej, a następnie Studia Wyższe Zawodowe na Uniwersytecie Warszawskim. W 1973 r zawarłem związek małżeński, mam syna, synową i wnuka, który ukończył już 19 lat. Od 8 lat jestem emerytem. Moje pisanie – zaczęło się już w latach licealnych i trwa po dzień dzisiejszy. Uważam się za człowieka spełnionego, szczęśliwego – mój związek małżeński trwa już 43 lata.

 

Data rozmowy: 29 listopada 2016

 

Krystian: Jak sam wspomniałeś w notce biograficznej, pisać wiersze zacząłeś już w młodości. Pamiętasz co, lub kto, wpłynął tak na Ciebie, że zacząłeś tworzyć?

Adam: – Chodząc do Liceum Pedagogicznego, profesor polonista, tak potrafił przedstawić „poezję” – jej rolę, jej funkcję, jaką ma do spełnienia, że mnie to bardzo zainteresowało. Mój pierwszy wierszyk, to była fraszka, nie pamiętam już tytułu, ale dotyczyła alkoholika, co o krawężniki się podtykał …../ obrazek z życia wzięty/. Potem już zaczęło mnie to bawić i wciągałem się do pisania.

K: W swojej twórczości bardzo dużo miejsca  poświęcasz górom. Nie jest to dziwne, w końcu wychowałeś się w pięknej scenerii Zakopanego. Czy na początku poetyckiej drogi góry inspirowały Ciebie tak samo jak i dziś?

A: Tak. Góry to znaczy Tatry, które oglądałem co dziennie zawsze mnie pociągały. Wycieczki w Tatry – spowodowały, że po prostu pokochałem je tak, jak kogoś bliskiego. Gdy ich nie widziałem, tęskniłem za nimi.

K: Jako jeden z pierwszych mam zaszczyt zapoznania się z Twoim piątym tomikiem pt. ,,Mój Tatrzański świat”. Jako podróżnik, zwiedzasz przepiękne zakątki świata. Pomimo tego, w wierszach o polskich górach czuć świeży zachwyt i młodzieńczą miłość do różnych miejsc. Przecież nie chodzi tu o lokalny patriotyzm –  a więc, co mają takiego w sobie te góry, że o nich wciąż piszesz?

A: Tematyka górska jest niewyczerpalna, ona daje mi możliwość opisywania wszystkiego, co z górami jest związane, a więc, widoki, florę, faunę. Jak zauważyłeś, moje wiersze, to opowiadania zapisane wierszem, więc dlatego do określenia że jest to poezja, podchodzę z pewnym dystansem i nie mam odwagi nazywać samego siebie – poetą. Raczej pasuje do mnie określenie – ” wierszokleta „.

K: Czy zanim zacząłeś publikować wiersze w Internecie, a później pojawiły się w tomikach – Twoja twórczość trafiała do szuflady?

A: Tak. Praktycznie każdy wiersz napisany trafiał do szuflady. Czas drukowania ich za pośrednictwem komputera, zaczął się stosunkowo nie tak bardzo dawno, kilka lat temu. Pamiętam, że pierwszy raz odważyłem się upublicznić moje pisanie, po zapoznaniu się z Tobą. To właśnie Ty – umożliwiłeś mi zaistnienie na stronach internetowych. Pamiętasz pierwszą, nieodpłatną moją stronę, którą Ty utworzyłeś. Później dopiero stworzyłeś mi stronę płatną na serwerze. Ten fakt, to początek mojego być, albo nie być i tak jest do dnia dzisiejszego.

K: Od kilku lat prowadzisz stronę internetową, udostępniasz swoje wiersze na facebooku, wydajesz kolejne tomiki i jeździsz na spotkania z poetami z Podhala. Spodziewałeś się takiego rozwoju wydarzeń?

A: Absolutnie nie. To było tylko w zasięgu marzeń. Mój pierwszy Tomik – spowodował, że poczułem się pisarzem wierszy i fraszek. Na FB – wrzucam wiersze w zależności od okoliczności w jakich powstały i na bieżąco je publikuję.

K: Dość powszechną teorią jest, że silną grupą osób piszących są emeryci. Też jesteś emerytem, ale nie takim „typowym”, siedzących w kapciach w domowych pieleszach. Podróżujesz, pracujesz jako taksówkarz, korzystasz z Internetu, nawiązujesz nowe znajomości. Czym dla Ciebie jest pisanie? Czy poezja jest ci  do czegoś potrzebna?

A: Oj. Trudne pytanie. Ale jeżeli się coś kocha, a kocham pisać, kiedy wena puka do mojego wnętrza – daje mi to radość. Niektóre wiersze powstają w czasie pracy na TAXI, kiedy jest dłuższy przestój. Bez względu, czy jestem emerytem, czy kiedy nim nie byłem, pisanie wypełnia mi pewną lukę w próżności. Kiedy piszę, nie nudzę się. Dzisiaj mogę powiedzieć, pisanie wierszy daje mi satysfakcję i zadowolenie.

K: Wiem, że pisanie sprawia ci radość. Bardzo trafnie opisujesz polityczną teraźniejszość, zwłaszcza we fraszkach, lecz  nie zaklinasz w wierszach rzeczywistości, nie unikasz poważnych tematów. Czy uważasz, że łatwiej pisze się wiersze mając życiowy bagaż doświadczeń czy też nie mając go, np.  w młodości gdzie jest tyle niewiadomych?

A:  Z natury zawsze byłem kpiarzem. Kpiłem z czyjeś głupoty, z pędu do kariery politycznej, z sytuacji politycznych rozgrywek pomiędzy politykami, a w ogóle ze wszystkiego, co niesie za sobą codzienność naszego życia. Dzisiaj mając bogaty bagaż z swojego życia, łatwiej się pisze, bardziej dobitnie o tym wszystkim, co człowieka boli, o ludziach do których czuje się antypatię z uwagi na ich sposób bycia, ich działalność polityczną opartą na fałszu i nienawiści do drugich.

K: Każdy tomik dedykujesz członkom swojej rodziny, ten najnowszy swoim siostrom. Jak rodzina reaguje na Twoją twórczość? Są pierwszymi czytelnikami?

A:  Kolejne trudne pytanie. Ja nie pytam ich o ocenę mojego pisania, zostawiam im to do własnego ustosunkowania się do tego co piszę. Pochwały zbieram jedynie od wnuka, żony. Pozostali, albo się krępują, albo się wstydzą wyrazić swoją opinię. Jedna ze sióstr, bardzo pozytywnie ocenia moje pisanie, chwaląc się wśród grona swoich przyjaciół, co do mnie trafia okrężną drogą.

K: Tomiki wydajesz sam. Co byś powiedział tym wszystkim, którzy uważają taką formę publikacji za „desperackie kroki grafomanów”?

A:  No cóż. Każdy orze jak może. Jeżeli nie stać nas na drukowanie i wydawnictwo w pełnym tego słowa znaczeniu, z uwagi na duże koszty, to szuka się tańszych możliwości, aby opublikować to, co się chce, o dobranej tematyce do każdego Tomku oddzielnie. Wiesz Krystianie, jak powstaję moje mini Tomiki, bo uczestniczysz w ich kształtowaniu ich tworzeniu wraz ze mną. Każdy Tomik, ma swój charakter i jest tematycznie opracowany. Wydaję go tylko dlatego, aby umożliwić moim czytelnikom nabycie takiego wydania, którym jest w zainteresowany. Uważam, że nie jest to raczej ” desperacki krok grafomana ” – a jedynie rozpowszechnienie wierszy poza Internetem. Kto chce, to go nabywa, bez przymusu i po kosztach własnych / bez zarobkowania /.

K: Czy już myślisz o kolejnym tomiku? Będziesz kontynuował serię tematyczną o górach?

A:  Czy myślę o kolejnym Tomiku? Teraz jeszcze nie, ale może w następnym roku coś pomyślę o nie co innej tematyce. Trudno dzisiaj mi odpowiedzieć na to pytanie.

K: I na koniec zdradź nam, o czym marzy Adam Kwiatek?

A:  Marzenia, nic nie kosztują, a więc marzyć można o wszystkim. Ja jednak mam sprecyzowane marzenie. Marzy mi się doczekać godnej starości, aby coś po mnie pozytywnego zostało w pamięci moich najbliższych. Aby napisane wiersze były pamiątką, bo słowo zapisane – jest narzędziem prawdy.

Dziękuję za pytania, mam nadzieję, że odpowiedziałem na nie krótko, ale wyczerpująco. Pozdrawiam Cię Przyjacielu !

 

Dziękuję za rozmowę