Rozmowa z Agnieszką Krizel

Agnieszka Krizel - blogerka

Rocznik 1982. Miejsce zamieszkania: Bory Tucholskie. Wykształcenie kompletnie nie idzie w parze z moją pasją i zainteresowaniami. Najważniejszą rolą w moim życiu, to rola matki, którą praktykuję codziennie od kilkunastu lat. Kocham książki w każdej postaci, największym uczuciem darząc jednak te w postaci tomików, wzbogacając moje życie o poezję, której uczę się i odkrywam wciąż na nowo. Zapraszam na mój blog literacki – Recenzje Agi (http://www.nietypowerecenzje.blox.pl), gdzie publikuję nie tylko prozę, poezję, ale też literaturę dziecięcą, zapowiedzi wydawnicze, podpatrzone ciekawostki, projekty i patronaty medialne, które biorę pod swoje skrzydła oraz audiobooki, poradniki, czy wydarzenia kulturalne z mojego regionu.

Data rozmowy: 13 grudnia 2016

Krystian: Żyjemy w czasach, kiedy z jednej strony ludzie gonią nie wiadomo gdzie, w jakim celu, z drugiej zaś ciągle słyszymy o ciągłej tęsknocie za spokojem i odpoczynkiem. Wspominam o tym, bo chciałbym zapytać o Twoje spostrzeżenia odnośnie czytelnictwa. Statystyczny Polak czyta mało książek, ale widzimy ile nowych pozycji wydawniczych pojawia się na rynku – czy ilość odpowiada jakości?

Agnieszka: Z jednej strony gonimy, z drugiej tęsknimy za spokojem, czyli lubimy popadać ze skrajności w skrajność. A do pytania, które zadałeś dopiszę najpierw swoje spostrzeżenie. Statystyczny Polak czyta mało, ale jak się widzi te tłumy na Targach Książki w jakimkolwiek mieście, to ciśnie się na usta pytanie, jak to z tym czytelnictwem tak naprawdę u nas jest?

No właśnie. Jak to jest z ilością i jakością? Różnie. Podam przykład pierwszy z góry, który przyszedł mi na myśl. Remigiusz Mróz. Pisze w ciągłości dalsze serie swoich książek i powiem szczerze, że ma talent nieziemski, do tego mega powera, wciąż cisnącą się w Jego głowie inwencję twórczą i pewien rodzaj niesztampowości, wydaje kilka tytułów w ciągu roku, Jego książki zdobywają czołowe miejsca w rankingach czytelniczych i jest wciąż na fali, ludzie z przyjemnością Go czytają.

Ciężko jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie i chyba tak się nie da. Różnie to jest. Zależy od tematyki, fabuły, od tego, czego tak naprawdę czytelnik szuka w książkach.

Krystian: Wiem, że moje pytanie może Cię stawiać w dość kłopotliwym położeniu – piszesz recenzje, promujesz autorów. Niestety, moje kolejne pytanie nie będzie łatwiejsze. Jeżeli napisze do Ciebie autor, który nie dostrzega u siebie braku talentu, powiedzmy wprost – jest grafomanem, jakie uczucia towarzyszą Tobie, kiedy musisz odmówić np. objęcia patronatem, czy napisania recenzji, co mu wtedy mówisz?  

Agnieszka: Uwierz mi, że nie stawiasz mnie w żadnej kłopotliwej sytuacji. Nie zdarzyło mi się jeszcze czytać tekstu roboczego, który byłby totalnym typem grafomaństwa. Bo, jeśli miałby być to taki rodzaj tekstu, to raczej widziałabym to w trybie roboczym.

Jeden raz zdarzyło mi się odmówić patronatu i to wyobraź sobie książeczki dla dzieci. Nie odpowiadała mi tematyka. I było mi z tym przez moment źle, ale tylko przez moment, bo chcę być też z czytelnikami mojego bloga szczera. Po co pisać nieprawdę o książce, a potem ktoś ją kupi i napisze mi, że wcale tak nie jest. Fakt, każdy ma inny gust, jednak mimo wszystko staram się być subiektywna i pisać w zgodzie ze sobą.

Krystian:Staram się być na bieżąco z Twoim blogiem, nie spotkałem się z bardzo krytyczną recenzją. Czy propozycje do recenzji poddajesz jakiejś selekcji, np. masz określone kryteria?  Czy na przykład masz już wydawnictwa, autorów sprawdzonych, których „bierzesz” w ciemno i recenzujesz?

Agnieszka: Nie spotkałeś się? To chyba nie doczytałeś do końca 😉 Jest kilka takich recenzji. Czy tak bardzo krytycznych? Pewnie nie. Raczej piszę co mi się nie podobało, co mi nie pasowało, nie odpowiadało, zawsze staram się wtedy takie krytyczne słowo podeprzeć przykładem i pokazać, co mi najzupełniej nie gra. I nie wynika to z tego, żeby komuś celowo zrobić przykrość. Ja zawsze zaznaczam, że nie wystawiam „pochwalnych laurek” na życzenie autora czy wydawcy. Twierdzę, że nawet współpracując z wydawnictwami, mam prawo do wyrażenia swojego zdania i opinii o książce. Te niepochlebne recenzje książek, które można jednak znaleźć u mnie są z różnych źródeł.

Co do kryteriów. Cieszę się z każdej współpracy z wydawnictwami, z każdej książki. Od prawie trzech lat (bo tyle prowadzę bloga – 24 stycznia 2017 roku będą już trzy lata) współpracuję z kilkoma wspaniałymi wydawnictwami i jak na razie na żadnym z nich się nie zawiodłam. Mam tę wygodę, że mogę sama sobie wybrać książki do recenzji, niekiedy wydawcy sami proponują – czy to egzemplarz do recenzji, czy patronatu. I wtedy raczej kieruję się swoimi zainteresowaniami, czyli co najchętniej czytuję. Jest kilka takich kategorii 🙂

Krystian:Internet daje bardzo dużo możliwości. Rzec można, że są one nieograniczone. Wielu autorów właśnie w internecie odnalazło swoje miejsce (w tym i ja), wielu blogerów odkryło swój sposób na życie. Uważasz, że blogi mają znaczący wpływ na wzrost czytelnictwa?

Agnieszka: Tak. Uważam, że tak i nawet moje słowa potwierdziła jedna z autorek, na spotkaniu autorskim której miałam okazję i przyjemność być. My, blogerzy jesteśmy przecież czytelnikami. Myślę, że to nawet ułatwia wydawcom pracę nad książką. Jeśli dostajemy tekst roboczy, można przy okazji wyłapać jeszcze jakieś błędy, a czytelnikom szukającym lektury do poczytania, nasze opinie ułatwiają wybór, a co za tym idzie – mamy wpływ na wzrost czytelnictwa.

Dzisiaj blogerzy książkowi mają już jakieś swoje statusy, wierne grono fanów – czytelników, którzy nam bądź co bądź ufają, dlatego blogi są dzisiaj prowadzone przez świadomych, znakomitych blogerów, którzy muszą dbać o swój wizerunek, o swoje miejsce w tym zwartym szeregu, z którego łatwo i szybko wypaść z racji tego, że liczba blogów literackich stale rośnie. Być na topie, to fajna sprawa, upadek boli, ale odbudować zaufanie czytelników jest ciężko i bardzo trudno, można pokusić się nawet o stwierdzeniem, że niewykonalne.

Krystian: Osobiście znam autorów, którym zależy na recenzji kogoś z grona naukowców, nie neguję takiego wyboru – ale widzę jak wielu pisarzy prosi o recenzję czy patronat właśnie blogera. Autorzy ufają Tobie? Zaprzyjaźniacie się?

Agnieszka: Musiałbyś zapytać autorów 😉 Będę jednak nieskromna i mogę śmiało się pochwalić, że tak. Nie chcę poklasku w tym momencie, ani by ktoś uważał mnie za narcyza. Kilka autorek ufa mi, prosi o wgląd w tekst roboczy, o poradę. Więc (sic!) raczej mi ufają. Miło jest usłyszeć od autorki, że moja opinia jest ważna, że chce mój patronat, moje logo na okładce. Miło jest dostać od autorki w prezencie wydziergany na drutach szalik, na szydełku misia, karteczkę z życzeniami świątecznymi, długopis, notes. To wszystko w podzięce. Dla mnie trochę krępujące, bo ja nie recenzuję za materialne korzyści. Dla mnie nagrodą jest ta właśnie książka, czy tomik. Owszem, to miłe gesty, świadczące o zaufaniu do mojej osoby.

Zaprzyjaźniamy się też. Może to dziwnie brzmi, ale nawet przez to okienko komunikatora na Facebooku można wyczuć intencje rozmówcy, który jest po drugiej stronie. Może to intuicja, może jakieś przeczucia. Lubię wiedzieć, co się u znajomych autorów dzieje, często zagaduję, podpytuję kiedy nowe pozycje się pojawią, co słychać ot tak zupełnie, jak kobieta kobietę 😉 To chyba też normalne w tej profesji 😉

Krystian: Z innej beczki, ale wciąż pozostajemy w świecie literatury. Kochasz poezję, promujesz poetów, ale i sama piszesz. Bardziej znamy Cię jako blogerkę, mniej jako poetkę. Agnieszko, kiedy pojawi się Twój tomik?

Agnieszka: I tu Cię zaskoczę! 😉 Debiutowałam w 2003 roku maleńkim tomiczkiem, który ujrzał światło dzienne dzięki finansom Stowarzyszenia na Rzecz Rozwoju Kęsowa. To Stowarzyszenie nasze – gminne. Tomiczek wydałam jeszcze jako panna, gdzie miałam w życiu zupełnie inne priorytety. Dzisiaj patrzę na niego bardzo krytycznie. Już tak nie piszę.

Dzisiaj wydać tomik jest jeszcze trudniej niż powieść. Wiesz to zresztą sam, prawda? Wydawcy raczej życzą sobie współfinansowanie. Na takie przyjemności niestety mnie nie stać. Mam rodzinę, nie pracuję. Nie ukrywam, że mam wiersze zakopane w szufladzie, może kiedyś się uda, jak już będzie można wydać tak najzupełniej normalnie 😉 Ciekawe, czy doczekam 😉

Krystian:  Może jeszcze jakieś talenty skrywasz przed nami? Masz jakieś pasje, którymi się nie dzielisz w Internecie?

Agnieszka: Hm… Raczej nie. Jednak książki są moją największą pasją. Szkoda, że nie mam więcej czasu, bo ostatnio odkryłam u siebie chęci pichcenia. A konkretnie przygotowywania wypieków drożdżowych 🙂 I nie ukrywam, że chciałabym wreszcie dokończyć pewne zaczęte wątki w dłuższych formach wypowiedzi.

Krystian: Zbliżają się święta. Bardzo dużo przy nich pracy, do tego dochodzą normalne obowiązki domowe i  zawodowe. Czy masz czas by tworzyć samodzielnie, np. ozdoby choinkowe? W ogóle ozdoby świąteczne?

Agnieszka: Czas może bym i znalazła, ale niestety nie mam zdolności manualnych 😉 Kilka dni temu zrobiłam kilkanaście ozdóbek do zawieszenia na choinkę z ruloników od papieru toaletowego. Internet daje dzisiaj tak ogromne i szerokie możliwości. Wystarczy wklepać na YT odpowiednie hasło i wyskakuje Ci kilku minutowy filmik, gdzie krok po kroku możesz zrobić co tylko chcesz. Ja takie właśnie ozdóbki zrobiłam dla młodszego syna na kiermasz szkolny 🙂 Zdolności nie mam, do tego dochodzi słomiany zapał i brak cierpliwości.

Krystian: Bez jakich dań nie wyobrażasz sobie świąt Bożego Narodzenia? I czy Agnieszko jesteś łasuchem?

Agnieszka: Łasuchem jestem strasznym 😉 I dla mnie nie potrzeba świąt, by do kawy zjeść sobie dobre ciastko, czy kawałek pysznego ciasta.

Moi domownicy święta dzielą na słono i słodko. Synowie uwielbiają rybę po grecku, mąż z kolei zawsze podkreśla, że święta bez mojego sernika, to nie święta. To dwie pozycje obowiązkowe. Dodatkowo przygotowuję drożdżowe paszteciki z pieczarkami i roladę makową 🙂

Krystian: Czego życzyłabyś pisarzom i czytelnikom na nadchodzący nowy, 2017 rok?

Agnieszka: Życzę wszystkim nieustającej weny i wspaniałych inspiracji, ciekawych lektur, większej ilości czasu spędzanego razem z rodziną, wzajemnego szacunku, cierpliwości, zrozumienia, pokory w wsłuchiwaniu się w to, co chcą nam powiedzieć i przekazać bliscy, rzetelności, spełnienia marzeń, no i zdrowia, bo nie będzie tego wszystkiego, jeśli nie będzie właśnie zdrowia 🙂

Żyjcie chwilą, bo ona bywa ulotna i krucha! 🙂

 „Dziewczynka w warkoczykach I”

dziewczynka w warkoczykach

wiosna

skoczyła niczym konik polny

rosy krople zbierając

delikatne stopy w trawy

ślady układając

 

dziewczynka w warkoczykach

lato

z naręczem tulipanów

okruszek słońca

w kieszeni motyle

 

dziewczynka w warkoczykach

jesień

za mgłą ukryta

pajęcze babie lato

taniec na liściach

 

dziewczynka w warkoczykach

zima

srebrnym pyłem sypie

pod czapką spięty

zmierzch zapada

odfrunęła

dziewczynka w warkoczykach

Krystian:Co chciałabyś dostać pod choinkę?

Agnieszka: Wcale nie książkę! Będę teraz egoistką. Chciałabym dostać pod choinką karnet na zabiegi w jakimś przyjemnym ośrodku SPA. Tak. Chciałabym zadbać w końcu o swoje zdrowie i zacząć przezwyciężać moje przewlekłe zmęczenie.

Krystian: Czy masz już sprecyzowane plany na 2017 rok jeżeli chodzi o bloga? Nowe patronaty? Recenzje? Współpraca z wydawnictwami?

Agnieszka:Mam nadzieję, że wszystko po trochu co wymieniłeś. Recenzje i wywiady zostaną jak zawsze. Patronaty, myślę, że się trafią. Może nowe współprace z wydawcami, ale w ograniczonej ilości, bo szczerze przyznam, mam masę zaległości czytelniczych i recenzyjnych.

Nigdy niczego nie podsumowuję, nie planuję, nie wybrzydzam. Zawsze czekam i liczę na to, co przyniesie mi los i przyjmuję wszystko z otwartymi ramionami. Jaki będzie efekt końcowy tego przyjęcia, to okaże się w tzw. praniu.

Dziękuję za rozmowę