Rozmowa z Jakubem Kaplikiem

Jakub Kaplik - Fotograf

Jakub Kaplik (ur. 8 maja 1992 r. w Rudzie Śląskiej) – fotograf z zamiłowania, w latach 2009-2011 uczęszczał do ZSZ im. Mariana Batko w Chorzowie,gdzie zdobył wykształcenie fotograficzne. Autor wystawy fotograficznej „Świat w obiektywie” w 2012. Pomysłodawca stworzenia wizerunku „Uwaga Pstryk”

Data rozmowy: 6 grudnia 2016

Zacznę być może od banalnego pytania, ale chcę zadać to pytanie. Odpowiedź może być nieco trudna, bo wymaga grzebania w pamięci. I nie będzie to pamięć na karcie SD ; -)

Krystian: Czy pamiętasz swój pierwszy kadr, który dał ci na tyle do myślenia, że stwierdziłeś, że fotografia to może być właśnie Twój sposób na życie? Mówię tu o czymś w rodzaju „gromu z jasnego nieba”, głosu z nieba „Jakubie, bądź fotografem!!”?

Jakub: Pamiętam że w gimnazjum zająłem pierwsze miejsce w konkursie fotograficznym „Zdjęcie z wakacji”, przedstawiało ono panoramę Lipska (woj. Mazowieckie). W ostatniej klasie gimnazjum trzeba podjąć decyzję, do jakiej szkoły chce się iść. Miałem kilka do wyboru w tym szkolę o profilu fotograficznym, lecz po podjęciu decyzji zdecydowałem się na geodezję. Niestety temat geodezja mi nie podszedł więc poszedłem za głosem serca i zapisałem się do ZSZ o profilu fotograficznym.

K: A gdy już nieco wciągnęła Cię ta fotografia, zanim jeszcze zacząłeś myśleć poważnie o tym zawodzie, fotografowałeś wszystko? Nie rozstawałeś się z aparatem, by zawsze być w gotowości?

J: Haha! Pamiętam czas gdy kupiłem pierwszą lustrzankę (cyfrową), wszędzie z nią chodziłem gdzie się tylko dało. Nauczyło mnie to cierpliwości. Więcej zabawy było jak dorwałem się do radzieckiego aparatu FEDa 5, na tradycyjne klisze – analogowa fotografia uczy bardziej.

  K: No i przyszedł ten moment by nabrać szlifu, wyedukować się. Zapadła decyzja „fotografia będzie moją pracą”. Nie bałeś się wtedy, że edukacja może zabrać trochę z „dziewiczości” Twoich zdjęć?

J: Oczywiście miałem chwile zwątpienia „nie ogarniam tego światła”, „o co w tym chodzi” ale nie poddałem się, dążyłem do celu, nadal tak robię. Nie ma drogi bez wyjścia.

 K: Zostałeś dyplomowanym fotografem. I co dalej? Od razu chciałeś zarobkowo wykorzystywać nabytą wiedzę? Czy był pewien okres czasu, że latałeś z aparatem po lesie, łące, po mieście, aby sprawdzić czy ta cała edukacja miała sens, czy nauczyciele tylko ,,kit wciskali”?

J: To że zdobyłem dyplom nie oznacza że wszystko umiem, uczę się każdego dnia czegoś nowego, przeglądam zdjęcia „rozkładam” je na czynniki pierwsze, skąd padło światło dlaczego tak a nie inaczej zostało wykonane. Pamiętajmy że obraz fotografa w jakiejś części wyraża jego osobowość i charakter.

K:Obecnie można zauważyć, że jest coraz więcej ofert na rynku od fotografów półprofesjonalistów. Czy uważasz, że „konkurencja” dobrze wpływa na Twoją pracę? Motywuje Cię ona do dalszego rozwoju?

J:Owszem można zauważyć wzrost ofert amatorów jak i półprofesjonalistów. Jest to spowodowane dostępnością sprzętu w sklepach, kiedyś był ograniczony dostęp do aparatów jak i materiałów. Klient podczas poszukiwania fotografa kieruje się zmysłem wzroku, wybierze tego fotografa, którego uzna za to że jego fotografie są dobre. 

K:Pytam o to, gdyż w dzisiejszych czasach, gdzie w każdym telefonie jest aparat, kiedy sprzęt nawet z wyższej półki dostępny jest dla „zwykłego śmiertelnika” – każdy może być fotografem. I nie widzę tu niczego złego – problem jest w tym, że wielu z nich zaczyna bawić się w krytyka, zaczyna oceniać, deprecjonować prace innych. Jak oceniasz to zjawisko?

J:Zdjęcia robi osoba a nie sprzęt. 😉

K:Wyspecjalizowałeś się w fotografii ślubnej. Jakie uczucia towarzyszą Tobie w tej podniosłej dla Młodej Pary chwili? Czujesz zapewne ciężar odpowiedzialności – ujęć w kościele nie powtórzysz, w trakcie zabawy też nie. Jedynie sesja daje możliwości powtórek, zmiany koncepcji itp. Jak się przygotowujesz psychicznie do zleceń? No i czy znając kościół, salę, no i oczywiście młodych – układasz sobie plan zdjęć?

J:Ooo, wrażliwy temat. Pamiętam jak robiłem zdjęcia na pierwszym ślubie kościelnym, łzy same leciały. Podczas reportażu ślubnego na barki spływa ogromna odpowiedzialność, nie ma powtórek. Nie można powiedzieć księdzu STOP, jedziemy od nowa. Trzeba być gotowym na 100% i mieć pewne zaufanie do sprzętu na którym się pracuje. Moje przygotowania do reportażu zaczynają się kilka dni wcześniej, od sprawdzenia pogody do osobistego odwiedzenia kościoła i sali, aby zobaczyć co można wykorzystać w okolicach, jak układa się światło. Oswoić się z miejscem. Spokój ducha i opanowanie jest najważniejsze. Fotograf jest najbardziej spokojną osobą podczas przygotowań pary młodej. Emocje udzielają się każdemu.

K:A teraz może nieco banalne pytanie, ale proszę o szczerą odpowiedź. Czy w ferworze codzienności, znajdujesz potrzebę spakowania aparatu i wyjścia przed siebie by móc wykonać „kadry z życia”?  Jeżeli tak to jakie miejsca najchętniej wybierasz?

J:Tak, mam czasem tak że ubieram się i wychodzę z domu z plecakiem idę przed siebie i szukam kadrów, uciekam od szarej rzeczywistości.

K:Wykonujesz również sesje, takie indywidualne. Sam szukasz modeli? Czy raczej sami się do Ciebie zgłaszają?

J:Różnie, szukam jeżeli chcę wykonać jakąś ciekawą sesję, inni sami się zgłaszają jeżeli już mają pomysł na sesję.

K:Gdyby ktoś przyszedł i chciał abyś wykonał odważną, nagą sesję, zgodziłbyś się?

J:Wszystko zależy czy mój poziom wiedzy sprosta zadaniu, jeżeli tak, to nie widzę przeszkód.

K: Jakie są Twoje plany, marzenia związane z fotografią?

J:Plany i marzenia połączę to w jedno. Mieć własne zaplecze, studio i dużo pracy

Dziękuję za rozmowę